RSS
wtorek, 24 listopada 2009
Brzydzę się
Naprawdę NIC nie warto.
Ale nawet chodzące ścierwo i tak dostanie od życia po dupie.
czwartek, 12 lutego 2009
proszę tego nie czytać.
popadłam w niebyt. w niebyt popada sie kiedy już tak naprawdę człowiek przekroczy granice swojej wytrzymałości.

nie czuć, nie myśleć, nie płakać.

niebyt.
czwartek, 29 stycznia 2009
moje wielkie horrory
  nadal nie mogę w to uwierzyć... było tak blisko końca. przez moment stał się zupełnie obcą mi osobą. poczułam, że nie mam absolutnie żadnej mocy, żeby go przekonać, zaczęłam dławić się wręcz niesamowitą bezsilnością. strach, panika? to mało. niewyobrażalne uczucie mną targnęło. uczucie jakiego nigdy dotąd nie znałam, którego drugi raz bym nie zniosła, które wyssało ze mnie prawie całą duszę, którego nie życzę nawet wrogowi.

co teraz będzie? czas pokaże. póki co czuję niewyobrażalny żal, smutek i zwątpienie. powinnam być spokojna a nie jestem. zawiodłam się i panicznie się boję. i tak naprawdę nie wiem czy to minie.


"Come up to meet ya, tell you I'm sorry
You don't know how lovely you are
I had to find you, tell you I need ya
And tell you I set you apart
Tell me your secrets, and nurse me your questions
Oh lets go back to the start
Running in circles, coming in tails
Heads on a science apart
Nobody said it was easy
It's such a shame for us to part
Nobody said it was easy
No one ever said it would be this hard
Oh take me back to the start

I was just guessing at numbers and figures
Pulling the puzzles apart
Questions of science, science and progress
Do not speak as loud as my heart
And tell me you love me, come back and haunt me
Oh and I rush to the start
Running in circles, chasing tails
Coming back as we are

Nobody said it was easy
Oh it's such a shame for us to part
Nobody said it was easy
No one ever said it would be so hard
I'm going back to the start."


[Coldplay, "The Scientist"]
środa, 28 stycznia 2009
...
zrozumiała że nie warto być aniołem. I przefarbowała skrzydła na czarno.
nie cytuję bo pewnie po swojemu trochę.
by moja jednoosobowa bygada antykryzysowa.
dzięki

a nowe znajomości i tak są w cenie:P
sobota, 13 grudnia 2008
< wali głową w ścianę >
wrrr jak mnie to dobija wszystko. l4 do poniedziałku, łeb mnie boli, spać mi się chce, powinnam się uczyć albo być w pracy. a jak już żadne z wyżej wymienionych to powinieneś tu być! ze mną! zresztą tak się umawialiśmy...
wrrrrrrrrr bleeee!!!
złość złość złość frustracja.
niedziela, 16 listopada 2008
<3
no dobra. ej. juz.
love
niedziela, 02 listopada 2008
a w takich sytuacjach moglbys byc...
pierwszym z brzegu, obojetnie ktorym, w szaroburym szeregu jednym  z wielu...
piątek, 31 października 2008
a tam zaraz tytuł
ponownie powinnam zacząć od banalnego 'znowu wszystko się pozmieniało' i opowiedzieć co tam u mnie słychać ale zamiast tego po prostu napiszę 'jestem szczęśliwa'. teraz dopiero wiem, że szczęście jest pisane również dla mnie. i mimo, że żremy się czasem jak psy, co nieraz doprowadza moją wzburzoną ostatnio psychikę do totalnego rozstroju, to kochamy się jeszcze bardziej i to jest właśnie prawdziwe szczęście. i nie ma juz odwrotu...




<3
wtorek, 06 maja 2008
ach
tyle się zmieniło... żeby zreaktywować takiego bloga nie trzeba chyba specjalnie nadrabiać, co? zresztą to ja tu jestem panią i ja sobie będę decydowała co i jak, więc nie trzeba. i od selekcjonowania zawieranych tu informacji też jestem ja. tak więc
matura się wczoraj zaczęła. polski. zobaczymy jak to dalej będzie.
kryzyyysssss.
poniedziałek, 07 stycznia 2008
"a droga długa jest, nie wiadomo czy ma kres..."
tak tak droga maturo, o pani mowa.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8